2010-02-13 13:25:55 >>
Ty...
Boję się Ciebie.
skomentuj (0)
2010-02-12 22:38:35 >>
Strach...
Nie lubię tego uczucia - pomyślałam głupio i naiwnie. Bo jak można lubić taki stan paraliżu wewnętrznego?
Dziwny dzień, bardzo chaotyczny, dzień, który w żadnej sekundzie nie należał do mnie. Ja byłam w nim, ale on nie był we mnie. Teraz już jest lepiej, dzisiaj się kończy, potrwa zaledwie 2 godziny i przepadnie w otchłani przeszłości. A ta pożre go i zamieni w niepamięć minionych dni.
Dzień postrzępiony...
Dziwna pobudka, już kilkanaście minut po 5... Lampa majaczyła nad głową, przebijała się delikatnie przez złote firanki, opadała na stół i resztkami sił próbowała dowlec się do ściany. Nic z tego. Słońce później też upadło na stole, pobawiło się łyżeczką, rzucając srebrne refleksy na dłoń i zamarło w bezsilności. Płatki śniegu potańczyły za oknem...
Ale to uczucie, że to już było i że dzieje się przeszłość... Ten rozpruwający wnętrzności niepokój. Zaciśnięte dłonie, przymrużone oczy... Siedziałam skupiona, próbując złapać jakąś, jakąkolwiek myśl. Nie umiałam. Czułam się tak, jakby ktoś lub coś wbiło mi nóż w czoło i pociągnęło go brutalnie w dół. Do pachwiny. I czułam chłód i szlachetność metalu. I pulsującą krew, która spływa po ciele. Przepołowiony żołądek. Chciałam objąć rękoma muszle klozetową i wyrzucić z siebie to wszystko. Całą żółć i czerń. Wiedziałam jednak, że jest to niemożliwe... Z drugiej strony nie zwykłam wsadzać sobie palca w usta. I prowokować. Wyobrażałam sobie, jak kleczę i pot spływa po moim czole. Nerwowo odrzucam kosmyki włosów. Opadam po chwili z bezsilności i wyciągam nożem żyły z nadgarstków. Świat łazienki tańczy mi przed oczyma, staje sie powoli nie mój. Staje się obcy.
To nie jest strach przed śmiercią - pomyslałam... To strach przed życiem. Przed tym, co się dzieje i co jeszcze nastąpi. To roztrzaskany emocjonalnie obraz duszy. Moje emocje żyją już poza mną. Szargają moim umysłem i powodują konwulsje. Wystarczy jedno niewłaściwe słowo, jeden zły ruch i się zaczyna... Bój, walka, wojna. Serce bije oszalałe, zdumione, zastraszone. Myśl ucieka. Serce wali. Myśl uciekła... Cisza. Szybki, płytki oddech, klatka piersiowa rytmicznie podnosi się i opada. Po chwili znów... Serce bije oszalałe, zdumione, zastraszone. Myśl ucieka. Serce wali.
Myśl uciekła... Cisza. Szybki, płytki oddech, klatka piersiowa
rytmicznie podnosi się i opada.I tak w kółko. Do momentu, w którym pragnę jedynie snu...
Dobranoc.
skomentuj (0)
2010-02-11 14:34:21 >>
Szok emocjonalny...
Wczorajsze myśli zaskoczyły mnie samą... I choć to tylko myśli czuję się za nie odpowiedzialna.
Czasami wydaje mi się, że nikogo nie kocham. Tak po prostu. Daję się kochać, daję swoje ciało, składam je na stole ofiarnym i w odrętwieniu zamykam oczy. Nucę piosenki, nie skupiam się na dotyku, na Nim. Oddycham spokojnie, tworzę w głowie wiersze. Czasami nerwowo poruszam stopą i śmieję się w duszy. Właśnie. Duszy i myśli nikomu nie oddam, myślę w takich chwilach i czuję, że należę tylko do siebie, że daję się kochać i to starcza za moją i Jego Miłość. Wymieniamy się snami, dotykami, oddechami w łóżku...
Całkiem możliwe, że to dziwne i straszne.
Tworzę zatem w głowie różne scenariusze, rózne powody takiego stanu rzeczy. Jest jak tapas w moim życiu. Mały o delikatnym smaku... Smaku, który jednak dosyć długo czuć w moich ustach. I tu pojawiło mi się w głowie pytanie; czy czuć w moich ustach Jego smak? Dotyk Jego języka, zarysowane szkliwo zębów od namiętnych i brutalnych pocałunków. Nie wiem... Nie czuję swoich ust.
Czuję, że mogłabym Go zgnieść dłonią. Jeden gest, jedno słowo.
skomentuj (0)
---------------------------------------------
Lay by Alien
From
Szablony33